Gotujemy trzy wielkie gary rosołu na jutro, pachnie w całym domu. Chociaż gotujemy to chyba za dużo powiedziane... Grześ gotuje.

Gotujemy trzy wielkie gary rosołu na jutro, pachnie w całym domu. Chociaż gotujemy to chyba za dużo powiedziane... Grześ gotuje.
Stwierdziliśmy, że musimy trochę usamodzielnić Leona. Rzecz polega na tym, że kiedy jest najedzony i przewinięty a płacze, staramy sie nie reagować biorąc go na ręce. Przynajmniej nie tak od razu. To trudniejsze niż sie wydawało, zwłaszcza w nocy bo śpimy w jednym pokoju... Póki co przemęczyliśmy się jedną noc i stwierdziliśmy, że może odłożymy to do przyszłego tygodnia, kiedy będziemy już mieć swoją oddzielną sypialnię. Czy jesteśmy potworami...?
Szykujemy ostatni, niezrobiony wcześniej pokój. 30 listopada chrzcimy Leona, potem robimy wielką agape u nas w domu i musimy zdążyć. Póki co śmierdzi szuwaksem do czyszczenia lastrykowych parapetów, szafa w kawałkach stoi u Leona a podłoga jest biała już nie tylko w remontowanym pokoju, ale wszędzie. W domu bajzel - kiedyś nie podejrzewałam, że może mi przeszkadzać. A jednak...
Byle do niedzieli.